Tego co mieliście okazję przeczytać w ostatnim poście nie można nazwać opowiadaniem.
Nie bierzcie tego na serio, to tylko rozrywka.
Chciałoby się. Nie ma tak łatwo. :) Macie tu kolejny "rozdział" tego czegoś.
Rozdział II
Oniemiałam. Stałam w bezruchu, próbowałam uciekać, ale stopy przymarzły mi do podłogi. Znów to robi. Ona znów to robi. A obiecała, że nie weźmie już do ust ani kropli alkoholu. Obiecywała, że nie powtórzy błędu taty. A jednak, zionie od niej ruską wódką na kilometr. Mama po alkoholu zawsze była nieprzewidywalna. Ale zaraz się uspokoi, przejdzie jej. Czuję to. Przestała się ruszać, po prostu zastygła w ruchu. Ale patrzy na mnie tym samym wściekłym wzrokiem, jakim patrzyła kiedy weszłam do domu. Zamknęła oczy, uspokajała się. Wzięła głęboki wdech i mocniej zacisnęła dłoń na rękojeści noża. Wiedziałam! Wiedziałam, że nie da za wygraną. Ona nigdy nie rezygnowała, zawsze dopinała swego, zawsze musiało być, tak jak Ona tego chciała. Psychicznie już dawno przygotowałam się na najgorsze. Od dawna zastanawiałam się kiedy mnie wykończy. Nie wiem co ją powstrzymuje. Może dziś się zmobilizuje i wypełni groźby wobec mnie.
Niespodziewanie wypuściła nóż z ręki. Odbił się ostrzem od podłogi tuż obok mojej stopy. Tak niewiele brakowało... Gdyby teraz nie spodobał się jej choćby sposób w jaki na nią patrzę zrobiłaby to, co chciała.
- Odejdź. Idź do swojego pokoju.
Czy ja się nie przesłyszałam? Może z tego stresu zaczynam słyszeć głosy? Mogę tak po prostu odejść, bez żadnych konsekwencji? W końcu pokazała słabość. Jest słaba. Bardzo słaba. Powinnam jej jakoś pomóc. Nie ważne jaka jest, nie ważne jak mnie traktuje. To moja matka. Muszę jej pomóc. Wypuściła nóż, jest teraz bezbronna. Kolejna taka okazja może się już nie powtórzyć. Spróbuję z nią porozmawiać. Może uda mi się wzbudzić w niej wyrzuty sumienia? W końcu terroryzuje mnie i mojego brata cały czas.
- Mamo, ja...
Poczułam żar. Milion gorących iskier paliło mój policzek. Uderzyła mnie! Teraz, kiedy chcę wyciągnąć w jej stronę pomocną dłoń, kiedy po tylu latach zamiast nienawiści czuję do niej tylko i wyłącznie troskę... Ona mnie bije?!
- Powiedziałam, wyjdź!
Nie zwlekałam już ani chwili. Odwróciłam się na pięcie i pobiegłam na górę, do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i dopiero teraz zobaczyłam jak bardzo pokaleczyłam sobie stopy przez odłamki potłuczonego szkła. Ściekała z nich krew, zostawiałam na podłodze rdzawe ślady. Opatrzyłam się w łazience. To dziwne. Już nie pamiętam kiedy po starciu z mamą wyniosłam tak niewielkie obrażenia.
W pokoju było ciepło i bezpiecznie. Na stoliku koło łóżka czekała na mnie nowa książka od Kaśki. Miko grzecznie leżał w swoim granatowym posłaniu, czekając aż się z nim przywitam. Leniwy psiak, ale kocham go. Kocham go jak nikogo innego. Naciągnęłam kołdrę pod nos. Pewnie powinnam teraz zacząć szlochać i biadolić na złą dolę, jak mała dziewczynka. Wyrosłam z tego. Już wiem, że łzy i rozgoryczenie nie rozwiążą moich problemów, a jedynie zabiorą motywację, żeby stawić czoła temu całemu syfowi. Będę twarda. To wcale nie jest poza. Będę twarda, bo jeśli nie będę, życie ostro mnie wykorzysta.
Czas odpocząć. Włączam lampkę nocną i sięgam po "Ever". Kaśka się nią zachwycała. Może i mnie to romansidło się spodoba. Przekonajmy się...
____________________________
Nie krzyczcie. Zdaję sobie sprawę, że jest tandetny, banalny i bez sensu. Niebawem wstawię tu coś innego niż to pseudo opowiadanie.
Enjoy.
Jakie pseudo opowiadanie? To jest świetne! Takie prawdziwe, proszę, kontynuuj opowieść bo jestem bardzo ciekawa co z tą matką.
OdpowiedzUsuńŚwietne. I wcale nie "pseudo". Czekam na kolejne rozdziały ;)
OdpowiedzUsuńWiesz, mi się bardzo podoba, nie uważam, że jest tandetny. Fajnie by było, gdybyś to kontynuowała, takiego typu sprawy są mi bliskie, więc chętnie o tym bym poczytała. Zachęcam Cię do dalszego pisania na 1000 sposobów, na więcej nie potrafię :D
OdpowiedzUsuńAle masz wyobraźnię .. ;)
OdpowiedzUsuńKontynuuj, bo wciągające.
Dziś dopiero miałem okazję to przeczytać, żałuję że zrobiłem to tak późno, bo to jest świetne! ;)
OdpowiedzUsuń