Zbliża się. Nadchodzi wielkimi krokami. Tak, to on. Nowy czas. Nowy czas dla mnie, chwila na złapanie oddechu i nabranie dystansu do wszystkich ciążących spraw. Jestem z siebie dumna - pozbyłam się zagrożenia z niemieckiego! Zostały mi jeszcze cztery przedmioty do poprawienia - będzie dobrze. Wiecie co? Wierzycie we mnie o wiele bardziej, niż ja sama. To dziwne uczucie. Ale jestem wam wdzięczna, że zamiast mówić "Nie martw się, będzie dobrze", mówicie "Rusz w końcu tyłek i weź się do nauki, potem to opijemy". <3
Plany na sylwestra są nijakie. Wiem tylko z kim, a miejsce jest nie ważne. Pójdziemy pod ratusz, żeby wypić szampana i pośmiać się z ludzi. Wiecie co? Śnieg pada! Idź stąd śniegu, nienawidzę Cię. Zgiń. Niech przyjdzie wiosna, niech przyjdzie marzec, trzynastego znów pijemy Rafaello na schodach!
Wigilia, święta... Jakież to rodzinne. Zwłaszcza z tatą mieszkającym prawie 2,5tys km od nas. Zastanawiamy się z mamą czy w ogóle ubierać choinkę i robić tę całą kolację. Pewnie połamiemy się opłatkiem i wypijemy herbatę jak ostatnio. Nienawidzę świąt...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz